Wyprawa do Norwegii – śpiwór, namiot i dzieci

Od dawna chcieliśmy pojechać do Skandynawii, ale los, w postaci pojawienia się dwójki dzieci, prawie jedno po drugim, skutecznie nam to przez kilka dni uniemożliwił. Aż do teraz, kiedy uznaliśmy, że maluchy podrosły na tyle, że nie boimy się ich już gdziekolwiek zabierać, a i my staliśmy się mniej przewrażliwieni.

Plan na przygodę – śpiwór do plecaka, dzieci pod pachę

Nosidła turystyczne z daszkiemPodróż była o tyle trudna do zorganizowania, bo zdecydowaliśmy się spać pod namiotem i potraktować również nasze starsze dziecko jako doroślejsze – w związku z czym dostało swój pierwszy turystyczny plecak. Natomiast maluch – nowe nosidełko, takie z daszkiem, bo stare już się zużyło. Siłą rzeczy musieliśmy się zaopatrzyć też w śpiwory dla wszystkich, palnik na gaz i spory zapas jedzenia, bo jedzenie w Norwegii jest strasznie drogie. Kupiliśmy też na wszelki wypadek termofory i koce termiczne. Dokładnie przestudiowaliśmy mapę, zaznaczyliśmy na niej też możliwe tanie noclegi. Spanie pod namiotem miało być przygodą, ale ze względu na młodszego dziecko, nie mogliśmy tego robić przez cały wyjazd. Zdecydowaliśmy się na podróż w środku lata, ale na wszelki wypadek zapakowaliśmy też grubsze kurtki, bo chcieliśmy zobaczyć również słynne norweskie wieczne lodowce i na jeden dzień zrobić wypad poza koło polarne. W planach mieliśmy też odwiedzenie rodziny znajomych, którzy postanowili z nami jechać, co było zresztą nam bardzo na rękę, bo dzięki temu czuliśmy się nieco pewniej z perspektywą dwóch tygodni w kompletnie obcym kraju.

Może brzdąc numer 2 tego nie zapamięta, ale numer 1 będzie mógł się chwalić kolegom z podstawówki, że widział renifery Świętego Mikołaja, jak skubią trawę i odpoczywają między jednym, a drugim Bożym Narodzeniem. I łosie. I trolle – jeden z tamtejszych zabawnych symboli. I niesamowite wodospady. Nieco inny świat niż nasz.

Więcej znajdziesz na http://www.dreptaki.com.pl